Święta Wojowniczka

 

a
Andreas Øverland/flickr.com


Faustyna. Niemal codziennie sięgam do jej „Dzienniczka” i zawsze znajduję w nim to, czego moja dusza potrzebuje – Miłosiernej Miłości swojego Pana. Odnajduję w nim nie tylko pociechę, ale również pouczenie.

Dla mnie Faustyna nie jest „fajną świętą”, która  z uśmiechem na twarzy będzie mnie poklepywała po ramieniu i mówiła: Nie przejmuj się! Pan Jezus jest Miłosierny. Wszystko się jakoś ułoży.

Ona jest dla mnie wojowniczką, która walczyła nie tylko z przeciwnościami wokoło, ale z tym, co jest najtrudniejsze – z samą sobą, ze swoją słabością, chorobą, strachem, ze swoją nieumiejętnością i poczuciem: „ja się nie nadaję”.

Jest dla mnie nauczycielką kroczenia drogami Pana Boga i pełnienia Jego woli. Pokazuje mi osobiście, tak bardzo wprost i bez sentymentów, prawdę o mnie. To jest prawda,  którą ona odkryła, dzięki łasce, w swoim wnętrzu- jestem nędzą samą w sobie. Ale Faustyna mówi mi, że w obliczu Jego Miłosierdzia nie ma to znaczenia – „Jemu nie przeszkadza Twoja nędza, żeby mógł Ciebie kochać!”

Gdy już przeszłyśmy tę pierwszą lekcję (chyba najtrudniejszą ale jak bardzo potrzebą, do tego aby móc iść dalej), która pokazuje dwie zasadnicze prawdy: prawdę o mnie i prawdę o Panu Jezusie, rozpoczął  się czas intensywnego wychowywania, który nadal trwa i już będzie trwał do śmierci- śmiesznie to brzmi, ale jej życie, trudności, radości i  postawy zapisane w „Dzienniczku” są dla mnie wskazówkami jak ja mam rozeznawać, żyć i postępować.

Kiedy Pan Jezus jej powiedział, że ma jechać do Warszawy i tam wstąpi do zakonu, to ona po prostu pojechała, rzucając wszystko wbrew temu, co mówili rodzice i bez względu na to jakie to „góry” trzeba było  pokonać zanim już udało się jej wstąpić do Zgromadzenia. Przez tę historię Faustyna uczy mnie – bądź odważna  i cierpliwa.

Kiedy spowiednik wysyła ją na badania psychiatryczne, a w klasztorze musi wykonywać ciężkie prace i jest przenoszona z domu do domu, uczy mnie – bądź pokorna, posłuszna i wierna.

Kiedy robi sobie kolejne postanowienia codzienne, miesięczne, noworoczne i ani chwili nie marnuje, uczy mnie – bądź sumienna, oddana, wytrwała.

Kiedy karmi ubogich, wstawia się za grzesznikami, a dla tych którzy ból jej sprawiają jest dobra, uczy mnie – bądź miłosierna.

Kiedy po raz kolejny, czytam jak Pan Jezus mówi do niej: „nie bój się Ja jestem z tobą”, uczy mnie- nie jesteś doskonała, ja też nie byłam – wiem, że się boisz, ale – jak sam Pan Jezus mówi – Nie lękaj się! ZAUFAJ, a On już resztę poprowadzi.

ewa_malinowska.001

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *