Niezwykły pamiętnik…

fot.Kévin Couette/flickr.com
fot.Kévin Couette/flickr.com

 

                   Są w życiu przyjaźnie krótkie, długie, chwilowe. Ale są też takie, które trwają całe życie, nawet po śmierci. Moja przyjaźń taka właśnie jest. Darzę nią osobę, która jest dla mnie tak ważna jak najbliżsi. To święta siostra Faustyna.

Wszystko zaczęło się kilkanaście lat temu, kiedy w moim domu pojawił się obraz ,, Jezu, ufam Tobie ”, zakupiony w czasach zakazu szerzenia kultu Bożego Miłosierdzia. Kupiły go moja babcia i mama. Kiedyś zapytałem babcię: „ Kto namalował tego Jezuska? ” Pamiętam do dziś, jak babcia wzięła mnie na kolana i zaczęła opowiadać: ,,Wiesz Mateuszku, była sobie kiedyś dziewczyna o imieniu Helenka, która tak strasznie kochała Jezusa, że on wybrał ją sobie, aby całemu światu przypomniała o jego wielkiej miłości i miłosierdziu dla każdego z nas. Ponadto, została jego sekretarką”. Tak rozpoczęła się moja wielka przyjaźń ze Świętą, która trwa do dzisiaj.

Wchodząc po raz pierwszy do kaplicy klasztornej i patrząc na Cudowny Obraz, oczy i uśmiech Pana Jezusa stanąłem jak wryty. Myślałem, że widzę go na żywo. Pomyślałem sobie: ,, Mam objawienie jak Faustyna!🙂 Potem mama kupiła mi w księgarni sióstr ,,Dzienniczek” Świętej. Ktoś kiedyś powiedział, że jak się raz otworzy tę książkę, to już się jej z rąk nie wypuści. I miał rację – z tą książką się  nie rozstaję.

Później  spotkałem się z Chrystusem na Rio w Krakowie. To  zmieniło moje patrzenie na Boga, ale też utwierdziło mnie w przekonaniu: Jezusowi naprawdę na mnie zależy, pomimo moich wad i błędów, On mnie nie oskarża i nigdy nie potępia. To dla mnie zrobił krok w przepaść krzyża, w której połamał się na kawałki – z miłości ! 

Na drugi dzień rozpoczęła się moja przygoda z wolontariatem ŚDM Kraków 2016, bo Jezus w ławce obok mnie posadził dzisiejszego koordynatora wolontariatu – Kasię Kucik. Jednak równocześnie z rozpoczęciem pracy na wolontariacie Szatan rozpoczął swoją zemstę. Osoby, które były dla mnie dużymi autorytetami zaczęły mnie oczerniać, wyśmiewać się ze mnie. Popadłem w „deprechę”, zaś Faustyna zadziałała błyskawicznie (to była Akcja Ratunkowa). Jakaś niewypowiedziana siła przyciągnęła mnie na łagiewnickie wzgórze. Wszystko się ułożyło. Przebaczyłem im.

,,Dusza, która zaufa Mojemu miłosierdziu, jest najszczęśliwsza, bo Ja sam mam o nią staranie”.

To moje motto z „Dzienniczka”. Dzisiaj, kiedy jestem w wolontariacie ŚDM, mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwy, bo Jezus przez Faustynę wkroczył w moje życie, i zajął w nim pierwsze miejsce.  To dzięki niej, powtarzam każdego dnia : JEZU, UFAM TOBIE !!!

Mateusz_Walach.001

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *