NIEZIEMSKA PRZYJAŹŃ

5045451940_1b20c614cd_ofot. Len Matthews/flickr.com

Bardzo ciężko jest pisać o kimś, kogo nigdy namacalnie się nie spotkało, z kim nigdy nie było okazji porozmawiać przy kawie, herbacie, kto może wydawać się tak odległym, że praktycznie niedostępnym. Jeszcze ciężej jest, jeśli trudno jest zaakceptować i uwierzyć w prawdę o wstawiennictwie Świętych. A tak właśnie było w moim życiu. Przez bardzo długi czas zmagałam się z tą trudnością i jestem całkowicie pewna, że to s. Faustyna pomogła mi dostrzec piękno przyjaźni ze świętymi. To Ona sama upomniała się o mnie i w dodatku wywróciła moje życie do góry nogami. Postanowiłam napisać Wam coś o Niej, bo chciałabym, żeby z Waszym życiem zrobiła dokładnie to samo.

Poznałam ją kilkanaście lat temu i od tamtego czasu towarzyszy mi w mojej codzienności na różne sposoby: jako autorytet, siostra, nauczycielka, przyjaciółka. Niesamowite jest to, jak bardzo potrafiła i wciąż potrafi dopasowywać się do mojego życia i tego, co w nim przeżywam. Myślę, że dzieje się tak, ponieważ sama doświadczała wielu sytuacji, w których szukała wsparcia u Świętych.

Kiedy pomyślę o s. Faustynie, staje mi przed oczami kobieta bardzo silna, niesamowicie pokorna, cicha, oddana swojej pracy, posłuszna i to z całą pewnością jest racja. Nie jest to jednak obraz, który w pełni mnie satysfakcjonuje. Od pewnego czasu staram się odnajdywać w Niej niesamowitego szaleńca Bożego, osobę, która z miłości do Jezusa jest w stanie góry przenosić, która ma w sobie tyle zapału i energii, że tworzy dzieła, na które wielu by się nie odważyło. To jest właśnie prawdziwe oblicze Faustyny. Pomyślcie, ile ta Kobieta zrobiła w swoim życiu! A żyła przecież tylko 33 lata… Obraz, Święto, Koronka, Godzina Miłosierdzia, „Dzienniczek”, który zafascynował wielu, tak że powstają nowe zgromadzenia, wspólnoty… cały Kościół „oddycha” Miłosierdziem – to wszystko dzięki Niej, to dzieło Jezusa utworzone Jej rękami, modlitwą i czynem. Właśnie tym ciągle zadziwia mnie s. Faustyna. Jestem pewna, że nie raz była przerażona tym, co dzieje się w Jej życiu, co Ją czeka, ale pomimo tego nie traciła gruntu pod nogami. Przeciwnie, jeszcze mocniej stąpała po ziemi, bo wiedziała, że jest z Nią Ten, z którym wszystko może uczynić.

Nie jest łatwo naśladować s. Faustynę. Życie, które prowadziła było niezwykle piękne, ale jednocześnie niesamowicie trudne. Chciałabym, żebyśmy uczyli się od Niej tego wielkiego samozaparcia i dążenia do celu pomimo wielu trudności. Jeśli w naszym życiu otworzymy się na Boga, jeśli Mu zaufamy, to Ona z pewnością pomoże nam dostrzec w sobie tę siłę, odwagę i zapał do tworzenia pięknych, wartościowych dzieł.

Nie jest przypadkiem, że ja właśnie piszę ten tekst i nie jest przypadkiem, że Ty właśnie go czytasz. Tak działa Faustyna! Na Ziemi zrobiła wielkie rzeczy, a to, co robi w Niebie, przechodzi nasze wyobrażenia. Powtarzajmy za Nią: “Jezu, ufam Tobie”, a wtedy przekonamy się, jak bardzo zmieni się nasze życie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *