JESTEŚ UZBROJONY

fot. www.macklyons.blogspot.com
fot. www.macklyons.blogspot.com

 

Panujesz nad swoim ciałem? Czy ono panuje nad Tobą?

Urodziłeś się wyposażony w coś, co może stać się narzędziem zbrodni. W jednej ze swoich modlitw zapisanych w Dzienniczku Święta Siostra Faustyna modli się, aby potrafiła używać pewnej malutkiej części ciała – takiej, która źle używana może stać się prawdziwą bronią, która jest dostępna dla każdego i w pełni zalegalizowana. Bronią, która boleśnie rani, skutecznie niszczy, a co najgorsze – posługując się nią można nawet zabić… Faustyna modli się więc o to, aby potrafiła używać JĘZYKA.

Od najdawniejszych czasów, ludzie wiedzieli, do czego zdolny jest język. Sam św. Jakub w swoim liście pisał „Tak samo język, mimo że jest małym członkiem, ma powód do wielkich przechwałek. Oto mały ogień, a jak wielki las podpala. Języka natomiast nikt z ludzi nie potrafi okiełznać, to zło niestateczne, pełne zabójczego jadu. Przy jego pomocy wielbimy Boga i Ojca i nim przeklinamy ludzi, stworzonych na podobieństwo Boże. Z tych samych ust wychodzi błogosławieństwo i przekleństwo. Tak być nie może, bracia moi! (Jk 3, 5. 8-10)

Słowo zabija, ponieważ doprowadza do śmierci niewinnego człowieka. Przykładem może być śmierć na krzyżu Jezusa, zabójstwo Szczepana jak i innych męczenników, którym żadnej prawdziwej winy nie można było wykazać. Słowa potrafią jeszcze zabić w znaczeniu, duchowym. Szczególnie tego, kto nimi się posługuje, ponieważ zabijają jego miłość do bliźniego, do Boga, dobroć, miłosierdzie, łagodność i inne cnoty.

Słowa mają ogromną moc sprawczą. Musimy o tym pamiętać każdego dnia. Za zbrodnie nigdy nie odpowiada broń, ale ten, kto jej używa i kto podejmuje decyzje. Broń sama z siebie nie jest w stanie wystrzelić, decyduje zawsze właściciel. Więc to tylko ode mnie samego zależy jak jej użyję!

Wiedziała o tym św. Siostra Faustyna, dlatego w swojej modlitwie, modliła się o miłosierny język: „Dopomóż mi, Panie, aby język mój był miłosierny, bym nigdy nie mówiła ujemnie o bliźnich, ale dla każdego miała słowo pociechy i przebaczenia (Dz. 163)

Święta rozpoczyna swoją modlitwę od słowa: „dopomóż”, a nie „daj”. Doskonale wie, że Bóg nie da jej tak po prostu języka miłosiernego. Aby mieć miłosierny język trzeba współdziałać z Bogiem. Dlatego prosi, aby potrafiła przy pomocy Bożej odpowiednio go używać. Nie do wypowiadania sądów na czyjś temat, do rozsiewania plotek, które gdzieś się zasłyszało od innych, ale do pocieszania, przebaczania oraz podnoszenia ich na duchu. Tą śmiercionośną broń, można zamienić we wspaniałe narzędzie do czynienia uczynków miłosierdzia! Wystarczy tylko współdziałać z Jezusem, tak jak czyniła to św. Faustyna. Nigdy nie powiedziała żadnego złego słowa o innych Siostrach, mimo iż te, bardzo często jej dokuczały. Umiała wtedy zamilknąć, nie atakowała, ale w cichości serca, polecała je miłosiernemu Bogu (np. Dz. 126). Wiedziała też kiedy coś powiedzieć, kiedy się odezwać, kiedy pocieszyć (np. Dz. 628, 1063).

A jak jest ze mną? Czy mój język jest miłosierny? Czy w ogóle modlę się o niego? Czy staram się w tym współdziałać z Jezusem? Czy wykorzystuję okazje które się nadarzają, aby nawet powiedzieć te trzy zwyczajne, proste słowa: dziękuję, proszę, przepraszam? Czy też jednak wolę „strzelać” na wszystkie strony bez opamiętania, nie patrząc na szkody, które wyrządzam i na ludzi, których w ten sposób zabijam…

Bartłomiej Grociak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *