To tylko sen?

Bożonarodzeniowy sen Maryi

Miałam sen, Józefie. Nie rozumiem go, nie całkiem… ale wydaje mi się, że chodziło o obchody Urodzin Naszego Syna. Myślę, że o to chodziło.

Ludzie przygotowywali się do tego przez kilka tygodni. Udekorowali pięknie dom i kupili nowe ubrania. Wiele razy chodzili na zakupy i kupowali wymyślne prezenty. Co jednak było dziwne – te prezenty nie były dla Naszego Syna. Prezenty pakowali w piękny papier, wiązali w śliczne kokardy i układali je pod drzewem. Tak! Pod drzewem, Józefie, wewnątrz domu! Drzewo też dekorowali. Gałęzie pełen były świecących baniek i błyszczących ozdób. Na szczycie była figurka przypominająca anioła. Wszystko było tak bardzo piękne. Wszyscy się śmiali i byli bardzo szczęśliwi.

Najbardziej cieszyli się z prezentów. Prezenty dawali sobie nawzajem, Józefie, nie Naszemu Synowi! Nawet nie jestem pewna czy oni GO znali. Nigdy nie wspominali Jego imienia. Nie wydaje ci się dziwne, żeby zadać sobie tyle trudu, aby obchodzić czyjeś urodziny jeśli tak naprawdę się GO nie zna? Miałam nawet dziwne uczucie, że gdyby Nasz Syn pojawił się na tych uroczystościach, byłby intruzem… Wszystko było tak piękne i wszyscy byli tacy szczęśliwi, ale chciało mi się płakać.

Jakie to smutne, że JEZUS nie jest chciany na własnych urodzinach. Cieszę się, że to był tylko sen, Józefie! Byłoby straszne, gdyby to była prawda!

Przywróćmy Chrystusa w Boże Narodzenie!

 

(tłumaczenie z jęz. angielskiego, autor nieznany)

MISSION IMPOSSIBLE

Hasło „adwent” wywołuje różne skojarzenia. Dla jednych jest to czas prezentowo-kulinarnych przygotowań. Dla tych bardziej zaangażowanych – czas duchowych wyzwań, postanowień, czas próby udowodnienia Bogu, że mogę dać z siebie więcej, że tak się postaram, ograniczę telewizję, zabiorę się za jakąś duchową lekturę, pojadę na rekolekcje, gdzie tak się wyciszę, że wreszcie usłyszę głos Boga w sercu… Przecież mogę. Mam silną wolę. Dam radę. Co roku coś sobie postanawiam. 

Adwent jest szczególnym czasem, gdzie rozważamy wydarzenia, będące konsekwencją FIAT Maryi. Przy Zwiastowaniu Anioł Jej powiedział, że dla Boga nie ma nic niemożliwego. Ona uwierzyła w te słowa i od tego momentu Bóg stał się jednym z nas. I może, zamiast kolejnego postanowienia warto pójść śladem Matki Boga… I udowodnić sobie, że nie ma dla Niego rzeczy niemożliwych.

Każdy z nas ma bowiem listę spraw, które pragnąłby zmienić w swoim życiu. Powracające grzechy, nałogi, trudne relacje, złe nawyki, drażniące cechy charakteru. Być może robiliśmy już tysiąc postanowień, by je zmienić, a może również uznaliśmy, że są to sprawy niemożliwe do przemiany. Naszą listę pokrył kurz zwątpienia, przyzwyczajeń. Przewiązaliśmy ją grubym sznurkiem zwanym „impossible”. I tylko od czasu do czasu przypominamy sobie, że ów sznurek plącze się nam pod nogami, niczym rozwiązana sznurówka nie pozwala kroczyć pewnie, pokonywać długich, życiowych dystansów, lecz zmusza do zatrzymywania się w miejscu.

Spróbujmy więc w tym czasie wyjąć naszą listę i położyć ją przed oczami Boga. Co w moim życiu uważam za niemożliwe dla Niego? Czy znajdę sprawy, w których byłby bezsilny? Czy uda mi się udowodnić Mu, by zrezygnował ze Swoich wysiłków przyciągnięcia mnie bliżej siebie? A może moja przeszłość jest dla niego materiałem, z którego nic nie można już stworzyć? Jeśli zaś nie przeszłość – to może moja obecna sytuacja jest tak skomplikowana, że wszechmocy Boga nie starczy, by się z nią uporać? Jeżeli nie– to może znajdę listę grzechów, których nie potrafi mi wybaczyć?  Czy jest coś, co bardzo pragnę zmienić, lecz Bóg nie potrafi mi w tym pomóc?

I choć dobrze wiemy, że nie musimy udowadniać Bogu, że nie ma dla Niego rzeczy nie do pokonania, to jest to bardzo potrzebne nam samym. Niestety, najczęściej sami sobie stawiamy granice, które uważamy za niemożliwe do przekroczenia. Tymczasem Bóg ma dla nas taką samą odpowiedź, jakiej udzielił Maryi przez Anioła Gabriela: „Nie ma dla Mnie nic niemożliwego!” I naszym zadaniem na adwent jest usłyszeć te słowa w głębi serca i przekonać do niech samych siebie.

s. Anna Maria Trzcińska ZMBM

 

Triduum Sacrum

Zaczynamy #TriduumSacrum
– największe i najświętsze WYDARZENIA naszej wiary.
Przez trzy dni będziemy celebrować MISTERIUM MĘKI, ŚMIERCI
i ZMARTWYCHWSTANIA naszego PANA
– MISTERIUM JEGO MIŁOŚCI.
Nie przegap okazji, by BYĆ z NIM w tak ważnych chwilach!

#WielkiCzwartek czyli OSTATNIA WIECZERZA.
Jezus ZAPRASZA CIĘ na swój ostatni posiłek przed męką.
Ustanawia sakrament EUCHARYSTII i KAPŁAŃSTWA.
Odchodzi z tej ziemi, a jednocześnie POZOSTAJE CAŁY w kawałku chleba.
CHCE CIĘ KARMIĆ SAMYM SOBĄ,
chce z TOBĄ BYĆ,
CHCE W TOBIE ŻYĆ.
Czy przyjmiesz tę MIŁOŚĆ?