DROGA DO NIEBA

12654347_1013655115372150_1465044848578632691_n

Przeczytaj szerszy kontekst słów Jezusa:

Innej drogi nie ma do nieba, prócz drogi krzyżowej. Ja sam przeszedłem ją pierwszy. Wiedz o tym, że jest to najkrótsza i najpewniejsza droga.” (Dzienniczek, 1487)

** Codziennie umieszczamy post z jednym, krótkim fragmentem z „Dzienniczka”. Wyzwanie dla Ciebie jest takie: spotkać się z tymi słowami tyle razy dziennie, aż będziesz mógł powiedzieć: ZNAM na PAMIĘĆ! 🙂

Wypełnij swoją pamięć dobrymi słowami!

ZA WIELE LICZYSZ SAMA NA SIEBIE

12729318_1013519165385745_2933376352254393350_n

Przeczytaj szerszy kontekst słów Jezusa:

“⎯ Jezus: … czemuż cię widzę tak często smutną i przygnębioną? …
⎯ Dusza: Panie, przyczyną mojego smutku jest to, że pomimo moich szczerych postanowień wciąż upadam, i to w te same błędy. Rano postanawiam, a wieczorem widzę, jak daleko odeszłam od tych postanowień.

⎯ Jezus: Widzisz, dziecię moje, czym jesteś sama z siebie, a PRZYCZYNĄ TWOICH UPADKÓW JEST TO, ŻE ZA WIELE LICZYSZ SAMA NA SIEBIE, a za mało się opierasz na mnie. Ale niech cię to nie zasmuca tak nadmiernie, masz do czynienia z Bogiem miłosierdzia, nędza twoja nie wyczerpie go, przecież nie określiłem liczby przebaczenia.” (Dzienniczek, 1488)

CZY UMIESZ SŁUCHAĆ? STYCZNIOWA “22”

Czy wiesz, że istnieje ścisła łączność między słuchaniem Boga a słuchaniem człowieka? Nieumiejętność pierwszego pociąga za sobą nieumiejętność drugiego i dużo więcej… Właśnie, jak to jest z tym naszym słuchaniem?!

Konferencja o MIŁOSIERDZIU, które przejawia się także w SŁUCHANIU. Ks. Piotr Szweda pomaga nam lepiej zrozumieć słowa św. Siostry Faustyny – ciąg dalszy „dwudziestodwójkowego” rozszyfrowywania jej modlitwy „Dopomóż mi Panie”. Znajdź trochę spokojnego czasu i wySŁUCHAJ!

Z ISKRĄ MIŁOSIERDZIA NA KONIEC ŚWIATA

PHOTO_GALERY_misje4 (1)

O rozwoju kultu Bożego Miłosierdzia w odległej Papui Nowej Gwinei z misjonarzem ks. Włodzimierzem Małotą CM rozmawia Dominika Stoszek.

Dominika Stoszek: Jaka była droga Księdza do Papui Nowej Gwinei?

Ks. Włodzimierz Małota CM: Biskupi z całego świata zwracają się do generała Zgromadzenia Księży Misjonarzy z prośbą o pomoc. Co roku, w Niedzielę Misyjną, generał przedstawia prośby biskupów wszystkim członkom Zgromadzenia. Można się zgłosić na konkretną misję albo ogólnie – bez wskazania miejsca. Zgłosiłem się w 2006 roku i zostałem wysłany do Hondurasu. Po Hondurasie znów się zgłosiłem, tym razem do kilku misji: miejsc odciętych od świata, wymagających chodzenia i bardzo ubogich. W lutym 2009 roku byłem już w Papui (centralna prowincja, dystrykt Goilala, diecezja Bereina). Pracowałem w parafii Matki Bożej Fatimskiej, a stacja była przez ludzi nazywana Fatimą.

Na terenie stacji znajduje się szkoła. Jak powstawała?

Budynek miał służyć szkole, która jest prowadzona w systemie partnerskim rząd – Kościół. Ale bolejąc nad tym, że rząd się nie wywiązuje z umów, zacząłem sam prowadzić szkołę, żeby dzieci z mojej parafii nauczyć przynajmniej czytać i pisać. Mieliśmy dobre wyposażenie, na poziomie prywatnej szkoły międzynarodowej w stolicy. Uważam, że należy dzieciom dać to, co najlepsze. Nie w sensie ekonomicznym, bo to nie są luksusy, tylko skromne rzeczy, ale dobrej jakości. Im się to należy. W imię miłosierdzia, w imię miłości. One ucieszą się tym, co najprostsze, ale jak kochać to na całość.

Szkoła nosi imię św. Faustyny. Urzekło mnie w niej, że była prostą dziewczyną, która skończyła, bodaj, tylko szkołę powszechną, 3 klasy. Mimo to doszła tak blisko Boga. Tłumaczyłem ludziom – nie trzeba dużo wiedzy, żeby być dobrym człowiekiem, nie trzeba być profesorem, żeby być chrześcijaninem. Miałem w klasie prawie 30 dzieci. Nie opuszczały lekcji, nawet przychodziły godzinę wcześniej. Wiele z tych dzieci nie mieszkało przy stacji, ale na dni, kiedy chodziły do szkoły przychodziły bliżej i mieszkały z jakąś rodziną. Każde dziecko mogło przyjść.

Co dzieci ze stacji Fatima wiedzą o św. s. Faustynie?

Przede wszystkim wiedzą, że dzięki niej mamy ten Obraz, który jest nie tylko w kościele, ale też w domach, u babci, w bilumie (bilum – torba wykonywana ręcznie przez mieszkańców Papui Nowej Gwinei). Dzieci wiedzą, że przez nią mamy modlitwę, którą się modlimy o godz. 15. Wiedzą, że ona widziała Pana Jezusa. Puszczałem im film, choć jest on trochę trudny (Faustyna, 1994). Bardzo dużo wiedzą z telewizji EWTN (amerykańska katolicka stacja telewizyjna emitująca programy w j. angielskim i hiszpańskim), bo tam są regularnie wyświetlane kreskówki o s. Faustynie.

Czy ludzie mieszkający w stacji znają Dzienniczek?

Problemem jest brak umiejętności czytania. Tam dominuje wciąż kultura mówiona, kultura, gdzie przesłanie musi być powiedziane. Opowiadanie historii z Dzienniczka jest kapitalną sprawą.

Jak rozwija się kult Bożego Miłosierdzia na obszarze misyjnym Księdza?

Opowiem historię o Keleto. To był wódz z pierwszego pokolenia chrześcijan i plemienia, które pozwoliło misjonarzom się osiedlić i zacząć pracę. Keleto pięknie wytrwał w wierze. Gdy zaczęły napływać sekty i zachęcać go do przejścia do nich, on powiedział, że absolutnie nie. Mieszkał trzy km od stacji misyjnej i niemal codziennie przychodził. Machał mi i szedł prosto do kościoła. Brał moje krzesło z prezbiterium, stawiał przed bocznym ołtarzem, w którym był obraz Pana Jezusa Miłosiernego i modlił się w swoim języku, prawie na głos. Mówił do Niego. Dla mnie to było zdumiewające, czasem miałem ciarki, jak widziałem przez okno, jak on z tym Panem Jezusem wręcz sobie… gadał. Obraz Bożego Miłosierdzia, jest czymś niezwykłym, ma jakąś niezwykłą moc. Pan Jezus spogląda z tego obrazu. To jest Chrystus, który przemawia do nas. I wódz, gdzieś na końcu świata, który może nie widział żadnych innych obrazów, miał taki osobisty kontakt z Chrystusem.

Keleto zmarł w wigilię święta Bożego Miłosierdzia. To po prostu był znak. Do końca życia będę go pamiętał. Wódz na końcu świata – co on ma do gadania z Panem Jezusem Miłosiernym? Ja byłem przy nim zawstydzony. Czułem, że nawet jako misjonarz, to jednak muszę dorosnąć do niego. Stawiałem go jako przykład dla innych. Jego historia jest dla mnie ilustracją słów Pana Jezusa o tym, że iskra miłosierdzia ma dojść na koniec świata.

Jak jeszcze oddziałuje Jezus Miłosierny w Papui?

Mam głębokie przekonanie, na podstawie mojego doświadczenia z pracy na misji na końcu świata, że gdyby się poszło do buszu, gdzie chrześcijaństwa jeszcze nie ma albo jest obumarłe, i po prostu rozwiesiłoby się plandekę pomiędzy drzewami, jako „kaplicę”, zrobiło ołtarzyk z obrazem Pana Jezusa Miłosiernego, to po jakimś czasie, nawet bez obecności misjonarza, będzie tam mała, żywa i oddana wspólnota chrześcijańska. Za jakiś czas ten Pan Jezus sam ich zewangelizuje. Oczywiście będzie potrzebna jakaś formalna katecheza, sakramenty, modlitwa itd. Ale On zewangelizuje swoim wizerunkiem. Widziałem miejsca w buszu, gdzie nie było księdza wiele lat, a tam jest kaplica w formie szałasu dedykowana Bożemu Miłosierdziu, ludzie się modlą codziennie o 15. I to nie zaczął ksiądz, tylko ludzie, którzy usłyszeli o Bożym Miłosierdziu. Kobiety z wioski poszły do miasta, któraś z nich dostała ten Obraz, usłyszała historię, że to jest takie ważne, że to jest święty wizerunek. Przyniosła tę historię, opowiedziała ją w swojej wiosce, rodzinie i sąsiadkom, a one innym, a te inne jeszcze innym. A potem ja przychodzę do takiej wioski, gdzie wiele lat nie było księdza, patrzę – jest taka duża kaplica. Pytam się: Co to jest? Kościół Divine Mercy. Mają grupę Divine Mercy, która się modli. Chodzą z wioski do innych wiosek i propagują orędzie Bożego Miłosierdzia. Przetłumaczyli też Koronkę do Bożego Miłosierdzia na ich język, na fuyuge.

Na stacji mam talerz satelitarny i kilka wolnych kanałów. Wśród nich jest EWTN. Telewizor słychać na całą stację. Włączałem po południu, wtedy kiedy jest Koronka do Bożego Miłosierdzia. W tym samym czasie otwierał się sklepik. Często bywało, że osoby, które czekały na otwarcie sklepiku, przy okazji słuchały Koronki. Niektóre zostawały nawet dłużej. I nie tylko katolicy, co jest najciekawsze. I słuchali. I nawet nucili.

Czym dla tych ludzi jest akt „Jezu, ufam Tobie”?

To jest najpiękniejsza, najbardziej fundamentalna modlitwa nie tylko dla nich – dla każdego. „Jezu, ufam Tobie” to jest prośba o zbawienie wyrażona przez serce, które pragnie. Pan Jezus sam to podpowiedział. Ja osobiście nie znajduję w chrześcijańskiej teologii czy tradycji duchowości głębszej modlitwy, która łączy w sobie wyznanie wiary, wyznanie grzechów, prośbę o zbawienie i o przebaczenie. To jest najpiękniejsza, najgłębsza, najprostsza, obejmująca najwięcej modlitwa. I oni to rozumieją.

Niedługo powróci Ksiądz do Papui. Trwa Rok Miłosierdzia…

Pójdę w busz i dotrę do każdej duszy. Mamy ogłoszony Rok Miłosierdzia, ale kto tam o tym wie? W Roku Miłosierdzia chodzi o doświadczenie nie tylko Bożego Miłosierdzia, przebaczenia, ale też oczyszczenia, o odpust zupełny. My w Polsce mamy tak łatwo dostępny Najświętszy Sakrament, o każdej porze dnia i, prawie, nocy. Spowiedź sakramentalna tak łatwo jest tu dostępna. Tam nie. Dużo dzieci umiera bez chrztu, chociaż rodzice chcieliby je ochrzcić. Jest dużo ludzi starszych, którzy umierają bez przystąpienia do spowiedzi czy przyjęcia Sakramentu. W tym Nadzwyczajnym Roku Jubileuszowym Miłosierdzia będę chciał dotrzeć do każdego katolika, a nawet do każdego nie–katolika. Dla mnie to jest ogromne moralne zobowiązanie, bo ja bardzo dobrze znam ich dramatyczną duchową i duszpasterską sytuację. Potrzebne mi są tylko buty, plecak, parę tysięcy komunikantów do konsekracji i dwa litry mszalnego wina. Chcę im pomóc. Po mojej wizycie następna może być za kilka, kilkanaście, czy nawet kilkadziesiąt lat. To jest Rok Miłosierdzia. Tym bardziej, że jest to Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia. To znaczy, że Kościół musi podjąć nadzwyczajny wysiłek, żeby z orędziem miłosierdzia dotrzeć do ludzi. Ktoś musi przyjść do ich wioski i powiedzieć, że Kościół dalej tu jest, że wy jesteście Kościołem. Wszyscy o nich zapomnieli, ale my nie możemy zapomnieć.

Włodzimierz Małota CM – misjonarz ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy. Święcenia kapłańskie przyjął w 1997 roku, studiował na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie i na St. John’s University w Nowym Jorku. Pracował w Polsce i w Hondurasie. Od lutego 2009 do września 2015 roku posługiwał w parafii Matki Bożej Fatimskiej w dystrykcie Goilala, diecezji Bereina w Papui Nowej Gwinei. W lutym 2016 roku wraca na stację misyjną w Papui.

Artykuł pochodzi ze strony www.krakow2016.com